Dlaczego mam taki związek o jakim zawsze marzyłam? Dlaczego uważam, że moje małżeństwo jest idealne? Tak, dobrze przeczytaliście IDEALNE! Aż sama sobie zazdroszczę :) Jeśli jesteście ciekawi, czytajcie dalej…

Jestem prawdziwą szczęściarą! Mój mąż jest dokładnie taki, o jakim zawsze marzyłam. Zrobiłby dla mnie dosłownie wszystko. Zawsze wie co powiedzieć, pamięta o każdej naszej rocznicy, urodzinach i dniu kobiet. Nigdy się nie spóźnia i zawsze dotrzymuje obietnic. Do tego sprząta, zmywa naczynia i wynosi śmieci. No i przystaje na wszystkie moje pomysły! Ja natomiast specjalnie wstaję wcześniej, żeby zrobić kawę oraz przygotować mu śniadanie i drugi posiłek do pracy. Obiad zawsze czeka na stole zanim wróci do domu. Wszystkie ubrania zawsze ma idealnie uprasowane, szczególnie koszule, które tak lubi. Potrafię go pocieszyć i podnieść na duchu kiedy ma problem. Pewność siebie to moja najlepsza cecha, dzięki której nie boję się podejmowania trudnych decyzji. Jestem oazą spokoju więc nigdy się nie kłócimy. Lubimy robić te same rzeczy, a co najlepsze – po 10 latach nadal mamy motyle w brzuchu! Wszędzie chodzimy za rękę, raz w tygodniu organizujemy sobie „randki”, a na co dzień zaskakujemy się małymi gestami. Ufamy sobie bezgranicznie!

Czy tak wygląda prawdziwe życie? NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Nasze życie nie jest idealne, my nie jesteśmy idealni. Z powyższego tekstu zgadzają się tylko 3 rzeczy: mam taki związek o jakim zawsze marzyłam, Marek zrobiłby dla mnie dosłownie wszystko i naprawdę ufamy sobie bezgranicznie.

Marek nigdy nie wie, co powiedzieć – szczególnie kiedy się kłócimy. Wtedy udaje, że myśli, a tak naprawdę czeka w swoim „pudełku nicości” aż moje nerwy ostygną i będziemy mogli zamknąć temat. Nigdy nie pamięta o naszej rocznicy, o urodzinach bliskich zazwyczaj przypomina mu jego tata, a o dniu kobiet ja sama. Czasem ciężko go przekonać do czegokolwiek, potrafi być uparty jak osioł. Zawsze się spóźnia, a o obietnicach muszę mu co jakiś czas przypominać. Owszem, sprząta, zmywa naczynia i wynosi śmieci, ale to normalne domowe czynności, które robimy na zmianę i których mamy prawo wymagać od naszych partnerów.

Jeśli chodzi o mnie – jestem nerwus numer 1. Kiedy Marek ma problem, wcale nie umiem go pocieszyć, bo sama już jestem w dołku większym od niego. Nie wierzę w siebie, mam ogromny problem ze zdecydowaniem co zjeść na obiad, a co dopiero zmienić pracę. Niestety stres jest moim największym wrogiem i póki co 1:0 dla stresu. Tak, strzelam fochy (ale na usprawiedliwienie powiem, że mam to po tatusiu :P). Wcale nie wstaję wcześniej, nie robię kawy ani śniadania. Kawą to Marek musi mnie budzić, żebym w ogóle otworzyła oczy. Obiad zawsze jest, ale raczej zabieram się za niego w ostatniej chwili. Nienawidzę prasować. NIENAWIDZĘ. A jeśli chodzi o koszule to nie wiem czy w ogóle jest takie słowo, które określiłoby moje emocje z tym związane! Tak więc prasuję, ale koszule zostawiam dla niego ;)

Kłócimy się jak każda normalna para. Czasem nawet bardzo. Na szczęście zazwyczaj po prostu wymieniamy poglądy ;) Owszem, są rzeczy, które lubimy robić razem, ale nie można robić razem wszystkiego! Motyle w brzuchu? Zgadza się, ale tylko na kilku pierwszych randkach. Teraz mamy obowiązki, problemy i zupełnie normalne życie, które czasami (mniej więcej 4 razy w roku!) urozmaicamy sobie wieczornym wyjściem na miasto lub jakąś niespodzianką. Niestety na co dzień nie mamy nawet czasu, żeby o tym pomyśleć.

Ale tak, ufamy sobie bezgranicznie! Nie sprawdzamy swoich telefonów ani maili. Nie dzwonimy co 15 minut z pytaniem: „Gdzie teraz jesteś?” lub „Co robisz?”. Przecież opowiemy sobie o tym później :) Czy to znaczy, że nie jesteśmy o siebie zazdrośni? Jesteśmy! Ale czy to jest powód do kłótni? Dla mnie raczej dowód na to, że nadal nam na sobie zależy.

Nikt nie jest perfekcyjny. Nic w życiu takie nie jest. A jednak uważam nasz związek za IDEALNY, dla nas idealny. Uważam, że stworzyliśmy go takim, jakiego obydwoje chcieliśmy i którego potrzebowaliśmy. W jaki sposób? Rozmową i kompromisami. Uzupełniamy się. Zawsze jesteśmy sobą. Jeśli coś nam nie odpowiada, mówimy o tym głośno. Nie musimy akceptować wszystkich zachowań drugiej osoby. Mamy prawo wymagać od siebie nawzajem tego, co ma służyć dobrej relacji. My od siebie wymagamy szacunku, szczerości, gwarancji bezpieczeństwa i dbania o ten związek. I śmiechu wymagamy, i głupich żartów też ;) Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, po prostu.

I chyba tak wygląda szczęście :)

Podobne posty:

12 Replies to “Związek (nie)IDEALNY”

  1. Fajnie podsumowałaś idealny związek. Mój jest również taki jak chcę w ważnych dla mnie dziedzinach. Nie we wszystkich, ale życie i związek to niekończąca się nauka i PRZYGODA! POZDROWIENIA: -)

  2. Brawo WY :) Każdy ma związek taki, jaki wypracuje. W moim domu ja tez jestem nerwus, a mąż należy raczej do tych spokojnych, czasami mnie wkurza jego spokój i oponowanie, ale potem przelewa sie na mnie i ja też się wyciszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline